Czas materialisty



Nie trudno zauważyć, że w naszych czasach coraz ważniejszy jest pieniądz, wszystko kręci się w okół niego i staje się on celem i sensem życia. Coraz częściej praca by żyć zmienia się w życie by pracować. Coraz trudniej nie odnieść wrażenia, że nasz „popkultura” zamienia się w swego rodzaju „cashkulturę”.
Coraz trudniej nie odnieść wrażenia, że chyba nie istnieje już dziedzina życia, w której pieniądze nie są najważniejsze, czy nawet nie są obecne. Nawet w dziedzinach, które w sumie jeszcze do niedawna istniały by istnieć i dawać ludziom satysfakcję i rozrywkę. A teraz?
Muzyka. Haha!! Kiedyś służyła do ukojenia duszy i oddawania chwały. Obecnie w większości stała się częścią showbiznesu; a jak wiadomo- gdzie słowo biznes tam i pieniądze. Honoraria największych gwiazd już dawno przekroczyły sześciocyfrowe kwoty, a zwykli śmiertelnicy w życiu nie zarobią tego co oni zgarniają w rok. Większość gwiazd lubi grać na imprezach charytatywnych. Jest to dla nich promocja, szansa na rozgłos, dlatego nie ma się co dziwić, że najchętniej wybierają imprezy głośne, rozreklamowane, z dobrą, szeroką renomą i najlepiej jakby się roznisły szerokim echem. Niestety bardzo przykry jest fakt, iż niektórzy artyści za taki koncert „charytatywny” życzą sobie niewiele mniej niż za zwykły koncert komercyjny, a mimo to do osób niewtajemniczonych dociera informacja typu: „Pan/Pani X zagra charytatywnie!!”. Gdzie się podziały te czasy, kiedy muzyka „to nie praca, nawet jeśli płacą”[1], koncerty gwiazd na żywo były dla nich przyjemnością i okazją do spotkania z fanami twarzą w twarz, a nie były tylko wyjściem na scenę poruszaniem wargami w rytm playback’u tylko po to by dostać za to sporą sumę. Na takich koncertach czuję się strasznie rozczarowany, nawet jeśli dany artysta nie należy do grona moich ulubionych. Gdzie te czasy, w których wyjście czy wyjazd na koncert idola nawet światowej sławy i klasy, nie rujnowały naszego budżetu na najbliższy rok?
Sport- w dawnych czasach kult ducha i ciała. Dziś? Jeden z największych biznesów na świecie. Sport jest jedną z nielicznych dziedzin życia społecznego towarzyszącą praktycznie wszystkim kulturom i cywilizacjom. Dziś wielu badaczy i obserwatorów już zauważyło, że nastąpiła jego ogromna ekonomizacja. Jedną z najbardziej dochodowych dziedzin jest prawdopodobnie piłka nożna. Zarobki piłkarzy, kwoty transferowe czy kontrakty reklamowe to sumy niewyobrażalne dla nas, pospolitych zjadaczy chleba, krótko mówiąc najlepsi z nich osiągają po kilkadziesiąt milionów dolarów rocznie. Ale wróćmy na ziemię. Popatrzmy na cos „z naszego podwórka”, coś bardziej osiągalnego dla nas- sport amatorski, czyli coś od czego trzeba zacząć myśląc o profesjonalizmie, Jednak i tu wszystko rozbija się o kasę: sprzęt, treningi, opłaty wpisowe na zawody itd. Za wszystko trzeba płacić z własnej kieszeni. Jeśli nie mamy znajomości na początku ciężko będzie nam o sponsorów. W tym miejscu pojawia się swoisty i problematyczny paradoks- nie osiągniemy nawet małego sukcesu jeśli nie zaczniemy; nie zaczniemy bez pieniędzy; nie zdobędziemy sponsorów jeśli nie osiągniemy nawet drobnego sukcesu. Koło ładnie nam się zamyka. Z własnego doświadczenia oraz opowieści bardziej doświadczonych w tej kwestii kolegów zauważam, że najbardziej kosztochłonną dziedziną sportu są sporty motorowe, dajmy na to radjy amatorskie. Żeby w ogóle zacząć trzeba kupić odpowiedni samochód, przygotować go, dostosować, zatankować, opłacić wpisowe na każde zawody, pokryć koszty ewentualnych awarii, a to i tak nie daje nam gwarancji sukcesu czy nawet ukończenia zawodów, w które tyle zainwestowaliśmy. Z resztą inne dziedziny nie przedstawiają się dużo lepiej. Gdy pisałem powyższy akapit o sporcie, pojawiło mi się w głowie pytanie: czy sport jest dziedziną popkultury?? Wydaje mi się, że tak, szczególnie ten masowy, czy zawody w sporcie wyczynowym. Skala, popularność i rozmach tych widowisk wielokrotnie przewyższa widowiska muzyczne, teatralne czy inne z zakresu kultury popularnej. Wystarczy spojrzeć na kilkuletnie przygotowania w naszym kraju do zeszłorocznego Euro (które, tak nawiązując do tematu, także pochłonęły niebotyczne sumy pieniędzy, a pewnie z większości nawet nie zdajemy sobie sprawy).  Widowiska te niejednokrotnie się łączą. Spójrzmy na ceremonie otwarcia igrzysk olimpijskich czy różnego typu mistrzostw świata i Europy- są to gigantyczne spektakle teatralno- muzyczne, które za każdym razem zachwycają cały świat.

Myśląc o materializmie w XXI wieku cały czas mam w głowie pytanie: czy jest coś, czego nie można kupić/sprzedać? Myślę już nad odpowiedzią kilka dni i nic mi do głowy nie przyszło. Szukałem we wszystkim- w rzeczach materialnych i duchowych, w wartościach najbardziej błahych i wartościach najwyższych. Nic.
Prywatność? Godność?Ciało? Cnota? Dziewictwo? Coś co kiedyś było bezcenne i nikt by nawet nie pomyślał, że można to sprzedać, dziś można to kupić(sprzedać) jak zajechanego Małego Fiata w internecie.
Podrzędne brukowce i portale plotkarskie wypchane po brzegi są zdjęciami i nowinkami z życia prywatnego osób znanych i celebrytów, zdobywane często przez paprazzich wchodzących nachalnie w życie prywatne gwiazd niczym do osiedlowego supersama; ale też często sami zainteresowani, oficjalnie uskarżający się na wredotę i wścibskość dziennikarzy, sami sprzedają im newsy czy prawa do fotografowania lub pierwokupu zdjęć z uroczystości życia prywatnego, które dla nas wydają się czymś ważnym, prywatnym, dniem, który powinno się spędzić w gronie rodziny i najbliższych, a nie fotografów celujących w nas zimnymi lufami swoich aparatów; dniem, który powinien być najważniejszym dniem w naszym życiu, a nie kolejną okazją do zwiększenia ilości cyfr na koncie.
Ciało ludzkie już nie jest tylko naszą największą świątynią i skarbem, o który trzeba dbać. Stało się ono maszynką do zarabiania pieniędzy, „odgrzewania” podupadłej kariery. Nie mówię tu już nawet o prostytucji czy innych niepokojących zjawiskach społecznych, ale raczej o pokazywania się w nagich magazynach dla panów. Mają one już coraz mniej z ideą Hugh Hefnera, czyli ekskluzywności i wyjątkowości. Coraz częściej służą rozpoczynającym karierę młodym dziewczyną, czy obecnymi od jakiegoś czasu, ale przygasającym gwiazdom po to by znów było o nich głośno. Mówi się, że to już nie jest kwestia tego czy gwiazda pokaże swoje ciało czy nie, lecz kwestia czasu i pieniędzy.
Tydzień temu oglądałem na jednym z kanałów telewizyjnych reportaż pt.: „Co ludzie są w stanie zrobić dla pieniędzy?” Był to polski program, więc nie było jedzenia byczych jąder, ale za to dziennikarz proponując kwoty od 20 do 200 złotych prosił przechodni, by za te pieniądze polizali np. rurę w autobusie MZK, banknot lub poręcz schodów ruchomych w ruchliwym przejściu podziemnym. A tak a propo jedzenia różnych specjałów. Ogromną popularnością cieszą się programy typu reality show, w których uczestnicy, aby wygrać główną nagrodę, stawiani są przed różnym ciężkimi zadaniami, np.: pokonywanie własnych słabości, jedzenie różnych obrzydliwych rzeczy, na myśl o których zbiera się aż na wymioty. W innych tego typu programach zamykani są we wspólnych domach wraz z innymi uczestnikami i muszą jak najdłużej tam wytrzymać. I tu znów pojawia się sprawa wybicia się i zdobycia popularnośći, ponieważ każdy z mieszkańców danego domu stara się być jak „najoryginalniejszym” by móc możliwie długo utrzymać się w programie. Przykładem jest znana wszystkim scena z łazienki polskiego Big Brothera.
Przygotowując się do napisania tego tekstu natknąłem się na coś co mnie zaszokowało jak chyba jeszcze nic dotychczas. Przeglądając portale ogłoszeniowe w poszukiwaniu najdziwniejszych anonsów znalazłem takie pod tytułem „Sprzedam dziewictwo”. Ogłoszeń było mnóstwo. Przejrzałem kilka czy kilkanaście. Wiek nadawczyń był różny, od szesnastu do dwudziestuparu lat. Jeszcze bardziej zadziwił mnie wachlarz cenowy- od 2500 do nawet 40000 złotych!! Część, jak zapewniają same dziewczyny, jest z powodu kłopotów finansowych, ale część, co jest bardzo smutne i przykre, z czystego wyrachowania i chęci łatwego zarobku. Ogłoszenia są różne, krótkie i skromne, z opisem „opcji dodatkowych”, a inne zawierały oczekiwany opis tej podobno wyjątkowej chwili. Oto kilka z nich:
Witam,
Jestem Monika mam 17 lat jestem z Gliwic.
Chce sprzedaćswoje dziewictwo, w gre wchodzi tylko seks klasyczny ewentualnie alna za dobra dopłatą oral NIE wchodzi wogóle w gre.
Cenna seksu klasycznego z dziewicą to 6 tyś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
sprzedam dziewictwo, zadbanemu Panu w wieku od 25-45 lat. Jestem atrakcyjna kobietą ,niestety sytuacja finansowa mnie do tego zmusiła .Chętni niech napiszą na priv.Pozdrawiam.

Po przeczytaniu tych ogłoszeń zatkało mnie, a do głowy przyszło kolejne pytanie: czy jest jeszcze jakaś świętość??
Z braku słów nie mam nawet pomysłu na zakończenie. Najlepszą puentą będzie chyba cytat z jednego z filmów Juliusza Machulskiego:
„Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to ch…(nic).”



[1] Pezet- „Nie muszę wracać”

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sąsiedzi- jestem z Was dumny za to jak walczycie z epidemią!

Miasto przyjazne??