Sąsiedzi- jestem z Was dumny za to jak walczycie z epidemią!
W ostatnich tygodniach wiele mówi się o unikaniu kontaktów z obcymi osobami, nie kontaktowaniu się ze sobą, ogólnie- o izolacji. Jak to u nas bywa każdy traktuje to po swojemu i robi jak uważa, bardzo łatwo da się zauważyć tu dwa, bardzo skrajne sposoby myślenia- ten olewczy, czyli „co mi się może stać”. „nie mów mi jak mam żyć” itd.; i ten drugi, czyli „odsuń się na te cholerne dwa metry i jak już musisz do mnie mówić to najlepiej przez filtr węglowy Brita!!”. Jak by tego nie opisywać bardzo łatwo dostrzec przesady w jedną, czy drugą stronę. Jednak to co obserwuję u wielu swoich sąsiadów to prawdziwy symbol walki z niewidzialnym wrogiem! Jako dziecko zostałem wychowany w kulturze osobistej i mówieniu prostego „dzień dobry” każdemu kogo znam, szczególnie jeśli są to znajomi rodziców, czy sąsiedzi. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeprowadzce na małe osiedle niskich bloków myślałem, albo czekaj- łudziłem się, że da się żyć, również tutaj, w poprawnej komitywie z sąsiadami, może...