Sąsiedzi- jestem z Was dumny za to jak walczycie z epidemią!

W ostatnich tygodniach wiele mówi się o unikaniu kontaktów z obcymi osobami, nie kontaktowaniu się ze sobą, ogólnie- o izolacji. Jak to u nas bywa każdy traktuje to po swojemu i robi jak uważa, bardzo łatwo da się zauważyć tu dwa, bardzo skrajne sposoby myślenia- ten olewczy, czyli „co mi się może stać”. „nie mów mi jak mam żyć” itd.; i ten drugi, czyli „odsuń się na te cholerne dwa metry i jak już musisz do mnie mówić to najlepiej przez filtr węglowy Brita!!”. Jak by tego nie opisywać bardzo łatwo dostrzec przesady w jedną, czy drugą stronę.

Jednak to co obserwuję u wielu swoich sąsiadów to prawdziwy symbol walki z niewidzialnym wrogiem!

Jako dziecko zostałem wychowany w kulturze osobistej i mówieniu prostego „dzień dobry” każdemu kogo znam, szczególnie jeśli są to znajomi rodziców, czy sąsiedzi. Jakież było moje zdziwienie, gdy po przeprowadzce na małe osiedle niskich bloków myślałem, albo czekaj- łudziłem się, że da się żyć, również tutaj, w poprawnej komitywie z sąsiadami, może nawet liczyłem na drobne „dzień dobry sąsiedzie, co nowego?”. Aż tu zdziwienie. Nie zdziwiło mnie jednak to, że ktoś z sąsiadów nie mówi nam „dzień dobry”, bo nie jest to przecież niczyj obowiązek, ale lekkim zaskoczeniem było dla mnie, gdy wielu współmieszkańców nawet nie odpowiada na moje przywitanie, więcej! W oczach niektórych z nich bez wątpienia widziałem szok i niedowierzanie lub niezrozumienie, jakbym mówił co najmniej w jakimś egzotycznym języku… Cholera!! Myślałem wtedy- czy to aż takie dziwne witanie się z osobami, których może osobiście nie znamy, ale widujemy się mieszkając drzwi w drzwi?? Nawet zawsze mi się wydawało, że takie rzeczy odpowiada się wręcz automatycznie…

Ale teraz już wiem… Musiało minąć wiele czasu, żebym to zrozumiał, musiał pojawić się wirus, żebym mógł ujrzeć odpowiedź na to co mnie tak dręczyło. Musiała nastać pandemia i społeczna izolacja, żebym w końcu mógł powiedzieć wprost: SĄSIEDZI DZIĘKUJĘ!!! Dzięki temu doszło do mnie w końcu, że Wy tak naprawdę przygotowywaliście się do walki, którą obecnie prowadzimy, jak żołnierze, którzy codziennie czyszczą, smarują, pielęgnują broń, by była gotowa, w razie powstania takiej potrzeby. Przez lata ciężko trenowaliście niemówienie „dzień dobry”, aby teraz móc użyć tej tajnej broni w walce z niewidzialnym wirusowym wrogiem, zapewne macie ogromny udział w spowolnieniu rozprzestrzeniania się zarazy…

A tak bardziej serio to wciąż szukam odpowiedzi, czy takie zachowania to brak kultury, ignorancja, czy obecność innych ludzi, nawet sąsiadów, głęboko w ich dupach.

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas materialisty

Miasto przyjazne??