Miasto przyjazne??


Wiele władz samorządowych, firm i organizacji skupia się na dostosowaniu infrastruktury do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo. To świetnie, ponieważ brak tego typu udogodnień świadczy o swego rodzaju zacofaniu. Tylko czy równie empatyczne podejście jest do osób niewidomych czy niedowidzących?
Czy kiedykolwiek osoba widząca prawidłowo próbowała czuć się w rolę takiej osoby? Warto czasami przeprowadzić taki eksperyment, tak z własnej ciekawości, gdy mamy problem ze zrozumieniem ich lub po prostu przez chwilę chcielibyśmy poczuć się podobnie. Stojąc w swoim mieszkaniu, które przecież znamy doskonale, wiemy gdzie co jest, zamknijmy oczy i spróbujmy wykonać jedną podstawową rzecz, która normalnie jest dla nas oczywista, bezproblemowa, tyle że z zamkniętymi oczami (nakryć do stołu, wynieść śmieci czy pościerać kurze). Ciężko prawda? To może teraz osoba słabo widząca- osoby niedowidzące widzą w różny sposób i ciężko przytoczyć przykład każdej z nich, więc może spróbować chyba prostszego ze sposobów- spacerując w ciemny, pochmurny dzień lub w nocy ubierzmy bardzo ciemne okulary, które co nieco przysłonią nam świat. Znajomość ulic, którymi podążamy znacznie ułatwia zadanie, mimo to i tak potykamy się o wystające korzenia drzew, krzywo ułożoną kostkę brukową, dziury w chodniku czy krawężniki, prawda? A co jeśli nie znamy danego miejsca?
Podobne eksperymenty powinny robić sobie władze samorządowe i instytucje dbające o miejskie chodnik oraz bezpieczeństwo na nich. W każdym Polskim mieście jest wiele ulic, chodników czy ścieżek, których stan bardzo zagraża osobom mającym problem z dostrzeżeniem słabo widocznych niebezpiecznych elementów, ale nie tylko im. Także osobom starszym, mającym problem z poruszaniem, a nawet wszystkim pełnosprawnym ludziom, którzy przez nieuwagę mogą zrobić sobie krzywdę o coś czego w danym miejscu być nie powinny, ale jednak znalazło się przez niedopatrzenie odpowiednich służb, a w wyniku tego, zły stan np. chodnika.
Jest wiele rzeczy życia codziennego, na które osoby widzące nawet nie zwracają uwagi, bo są dla nich oczywiste, a dla osoby z problemami wzrokowymi są prawdziwym utrapieniem. Kolejnym przykładem może być korzystanie z komunikacji miejskiej odczytanie rozkładu autobusowego, numeru linii czy odszukanie właściwego przystanku. Wielkość liter na przystankowych rozkładach jest tak mała, że nawet osoby ze zwykłą wadą wzroku mogą mieć problem, nie mówiąc już o osobach niedowidzących czy nawet niewidomych. Czasami nie trzeba wiele by ułatwić życie wielu ludziom. Wystarczy choć na chwile wczuć się w ich rolę. W wielu miastach, na niektórych liniach komunikacji miejskiej, wprowadzane są pewne udogodnienia, np.: gdy autobus podjeżdża do przystanku, jesteśmy informowani jaki to numer linii oraz jaki jest przystanek końcowy, a w trakcie podruży z głośnika słyszymy jaka będzie kolejna stacja. Bardzo proste, a jakie przydatne, a skoro takie pomocne to dlaczego Ne można by zamontować tego w każdym autobusie?  Ułatwiłoby to życie tak wielu ludziom. Problem z małymi rozkładami jazdy też jest do rozwiązania i wcale nie trzeba od razu wieszać rozkładów wielkości całego przystanku. Obecny postęp technologiczny pozwala na zastosowanie o wiele prostszego, wygodniejszego i bardziej pomocnego sposobu. Najprostszym przykładem może być zwykły rozkład doposażony jedynie w guzik/ przycisk umieszczony przy numerze linii oraz głośniczek. Po naciśnięciu tegoż przycisku z głośnika miły głos poinformuje nas jaka to linia, jaki jest najbliższy przystanek oraz o której jest najbliższy odjazd. Proste prawda? Skoro takie łatwe, to dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł? Czy to z powodu kosztów, pieniędzy lub raczej ich braku na takie cele? Nie mieszając się w politykę lokalną i samorządową wydawać się może, że dobro obywateli, szczególnie tych poszkodowanych przez los, które nie zawsze radzą sobie w poruszaniu się tak jak reszta obywateli, jest najważniejsze. Naukowo jest udowodnione, że osoby mające problem ze wzrokiem najlepiej rozpoznają kolor żółty (szczególnie jaskrawe jego odcienie). Na szczęście zauważyły  to osoby odpowiedzialne za transport oraz architekturę miejską. Dla osób widzących prawidłowo jest to niezauważalne i prawdopodobnie wcale nie zwracają na to uwagi. Czy jadąc nowym lub odnowionym autobusem, tramwajem, pociągiem albo innym środkiem transportu masowego, ktoś z Was kiedykolwiek zauważył, że wszelkie krawędzie, stopnie, rurki czy progi przy drzwiach pomalowane są na żółto lub oznaczone paskiem w takim kolorze? Jeśli tak, to zastanawialiście się dlaczego tak to jest zrobione? Osoby nie mające wcześniej styczności  z ludźmi niewidomymi i niedowidzącymi nigdy się raczej nad tym nie zastanawiały. Świetnym patentem jest także umieszczanie w chodnikach, przy wejścia na przejściach dla pieszych żółtych, prostokątnych mat z wypustkami, które dość łatwo wyczuć stopą czy laską. Zastanawiają mnie jednak dwie kwestie: dlaczego takie coś pojawia się jedynie przy niektórych przejściach i czym kierują się osoby decyzyjne przy wyborze tych miejsc? Za niedociągnięcie można też uznać to, że jeśli już jest takie coś zamontowane, to nie obejmuje całego przejścia, a jedynie jego fragment.
Kolejną bardzo kłopotliwą sprawą dla osób z problemami wzrokowymi są zakupy. Oczywiście można powiedzieć, żeby chodzili do sklepów z osobą sprawnie widzącą, która pomogła. Jednak wiele osób niewymagająca stałej opieki i większości mogą same poruszać się po mieście pragną samodzielności. W wielu sklepach ceny są wystarczającej wielkości, ale w wielu też są po prostu mikroskopijne, więc może warto by jakoś tak to unormować, by były większe i widzialne dla większej ilości konsumentów. W sklepach odzieżowych sytuacja także jest niewiele lepsza, ponieważ napisy na metkach (w tym ceny i rozmiary) są dostrzegalne jedynie dla ludzi o bardzo dobrym wzroku. Nawet osoby ze zwykłymi wadami mają z tym problem. Jednym  z rozwiązań tego problemu mogą być czytniki kodów kreskowych. W tych zwykłych niestety wyświetlacze też są nie dość duże. Wspaniałe rozwiązanie zastosowała jedna z międzynarodowych sieci supermarketów, która w swoich sklepach montuje czytniki kodów kreskowych, które cenę nie dość że wyświetlają, ale także odczytuje na głos. Kolejny prosty sposób, który jest na tyle łatwy i oczywisty, że każdy mógłby na niego wpaść, a jednocześnie na tyle skomplikowany, że mało kto to robi.
Istnieje jeszcze wiele więcej komplikacji, niedopracowań oraz miejsc sprawiających nie lada problem dla osób niewidomych i niedowidzących i zapewne minie jeszcze wiele lat zanim wszystkie je naprawimy i udoskonalimy, nie sposób też wszystkie je tu wypisać i opisać. Pocieszające jest jednak, że władze jakoś starają się pomóc, choć nie zawsze prawidłowo i dostatecznie szybko. Może warto by skonsultowały się z samymi zainteresowanymi oraz dowiedzieć się w jaki sposób najlepiej im pomóc.
Jednakże nie tylko zmiana i pomoc w infrastrukturze miast oraz instytucji jest potrzebne. Ważne jest zrozumienie, empatia i wsparcie ze strony społeczeństwa. Warto by każdy z nas, dla spokoju własnego sumienia pomyślał jak reaguje widząc osobę usiłującą przeczytać coś z bardzo malej odległości, niechcący potykającą się o odstającą kostkę brukową, schodek czy krawężnik czy pyta nas o godzinę, chociaż duży zegar wisi tuż nad jej głową. Nie tak dawno sam byłem świadkiem, gdy w jednym z miast wojewódzkich, na dworcu głównym, chłopak pytał przechodzących obok ludzi o godzinę. Odpowiedziała mu dopiero trzecia z kolei osoba. Pierwsza kobieta, z kpiącą, a nawet wręcz gardzącą miną przeszła bez słowa koło niego z wyciągniętą ręką wskazując wiszący nieopodal zegar. Kolejnym zapytanym był mężczyzna w wieku około 55- 60 lat, który odpowiedział jedynie, z pretensją w glosie, że przecież tyle zegarów wisi na dworcu. Czy to aż taki problem powiedzieć chłopakowi , która jest godzina, nawet nie wiedząc o jego problemach wzrokowych?? Wątpię. Wydaje mi się, że opisanym osobom zrobiłoby się co najmniej głupio, gdyby się dowiedziały. Pamiętajmy, że osoby z problemami wzrokowymi to nie tylko te z białą laską w ręku.   



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas materialisty

Sąsiedzi- jestem z Was dumny za to jak walczycie z epidemią!